W związku z przyjściem wiosny zarówno astronomicznej jak i klimatycznej pytanie, „Co w trawie piszczy?” nabiera jeszcze bardziej szczególnego znaczenia.
A w trawie piszczy głośno i wielu tonacjach. 6 kwietnia punktualnie o godzinie 11 jako pierwsza przedstawiła wycenę buhajów Holandia. I tu bardzo dobre wyniki dla buhajów zza oceanu. Nasz znajomy z Sememu obecny na krajowym rynku Crockett-Acres Eight na holenderskiej liście Interbulowskiej zajmuje 3 miejsce z wynikiem 219 NVI. Wyprzedza go lider Top 100 TPI z USA Badger-Bluff Fanny Freddie, a miejsce za nim zajmuje inny buhaj z CRI SUPER. W godzinach nocnych w związku z przesunięciem czasu nowe rankingi opublikowały USA i Kanada.
W środę rano Instytut Zootechniki Państwowy Instytut Badawczy w Krakowie opublikował nową wycenę dla rasy holsztyńsko-fryzyjskiej, dla buhajów tej rasy używanych w Polsce, oraz buhajów niemających córek-krów w naszym kraju przeliczonych na polską bazę.
Top 100 PF (produkcja i funkcjonalność) przedstawia się następująco
Po analizie pierwszej setki buhajów wycenionych w oborach znaczącą przewagę stanowią rozpłodniki pochodzące z zagranicy. 28 % to buhaje urodzone za oceanem. 52% to buhaje, których nasienie zostało importowane do Polski. Jest to znakomity wynik, gdyż nasienia z Kanady i USA na rynku polskim używa się około 10%.
Kolejna konkluzja to, że średni wiek buhajów, których nasienie importowano do kraju to 11 lat i 4 miesiące natomiast buhaje z krajowych stacji unasienniania mają średnią wieku niecałe 7 lat. Różnica ponad 4 lat to jedno pokolenie w hodowli bydła. Hodowcy kupujący nasienia z importu patrząc dziś na listę TOP 100 PF widzą, że podjęli kilka lat temu bardzo dobra decyzję, o czym świadczy ilość rozpłodników z zagranicy na tej liście. Co więcej mimo upływu czasu w krajach, z których pochodzą buhaje te nadal są gwiazdami i nadal oferowane jest ich nasienie. Najlepszymi przykładami są buhaje TOYSTORY-ET; BUCKEYE-ET; SOSA-ET; SHARKY-ET.
TOYSTORY to buhaj, który w zeszłym roku był najlepiej sprzedawanym buhajem na rynku USA - 95 000 zabiegów inseminacji. Od 7 lat cały czas znajduje się w czołówce buhajów w USA i Kanadzie. Interesującym wydaje się fakt iż, mimo że urodził się 7 maja 2001r już w ubiegłym roku otrzymał status „Milionera”, czyli osiągnął milion sprzedanych słomek.
Czym się kierować przy wyborze nasienia buhaja z importu? Ustawodawca zobowiązuje importerów nasienia do publikowania w materiałach marketingowych międzynarodowej wyceny buhajów przeliczonej na polski index PF publikowanej na stronie internetowej Instytutu Zootechniki w Balicach . Trudno jednak polegać na tej wycenie, gdyż jest niekompletna i z tego względu należy posiłkować się wycenami z kraju pochodzenia buhaja.
Jednym z bardzo pomocnych indeksów może być amerykański NM$ lub CM$ (indeks serowarski). Oba te indeksy podają farmerowi informację na ile dolarów więcej może liczyć od przyszłej krowy - córki danego buhaja, jeżeli użyje jego nasienia. Są to typowe indeksy ekonomiczne, podające ilość dolarów, które wpłyną do kieszeni farmera. Indeksy te oparte są o cechy związane z opłacalnością produkcji mleka, tj.: ilość mleka tłuszczu i białka, długość życia w stadzie, komórki somatyczne, budowa wymienia nóg i racic, wskaźnik zacieleń córek, łatwość wycieleń. Skorelowane są z indeksami, które buhaje uzyskują w wycenach innych krajów, w tym także w Polsce w starym indeksie produkcyjnym 2x kg białka+ kg tłuszczu.
Wybierając nasienie buhaja z zagranicy należy zwrócić szczególną uwagę na wycenę w kraju macierzystym i parametry tam uzyskiwane. Jest to najbardziej wiarygodne. Przeliczenie na bazy hodowlane innych krajów również może okazać się pomocne, gdyż sytuacja kiedy buhaj ma dobre wyceny w wielu krajach sprawia, ze jest on bardziej wiarygodny.
Ostatnio na łamach czasopism zajmujących się hodowlą bydła mlecznego coraz częściej formułowana jest teza, iż przy wyborze buhaja z zagranicy najważniejsza jest wycena przeliczona na bazę polską a także, że pracownicy firm zajmujących się sprzedażą nasienia z importu zakładają marketingowe pułapki na rolnika.
Trudno jest się z taką tezą zgodzić. Większość firm komercyjnych zajmujących się importem nasienia oferuje polskim hodowcom te same buhaje, których używają hodowcy amerykańscy czy kanadyjscy. Rozpłodniki te zajmują czołowe miejsca na listach rankingowych w kraju pochodzenia. Jeżeli najważniejsza jest wycena Polska to, dlaczego na ojców buhajów polskie stacje inseminacyjne wybierają buhaje z najwyższych miejsc na listach TPI (wycena amerykańska) lub LPI (wycena kanadyjska) a wydaje się, że w mniejszym stopniu lub wcale sugerują się polską wyceną PF. Przykładem może być SUPER lub STALION. Buhaje te nie mają polskiego indexu PF oraz pozostałych podindeksów, % białka i tłuszczu, a mimo to mogą być ojcami buhajów w Polsce. Ich wycena w starym polskim indeksie produkcyjnym nie rzuca na kolana.
O jakości genetyki z importu świadczyć może lista top 500 PF (lista 500 najlepiej wycenionych buhajów w Polsce). Wszystkie buhaje na tej liście mają ojców z zagranicy (350 to ojcowie z Kanady i USA), a 498 dziadków tych buhajów (ojców matek) to też buhaje urodzone za granicą. Tylko 142 matki buhajów z TOP 500 PF to krowy mające kolczyk z literami PL.
W obecnych czasach w każdej dziedzinie życia wiedza i informacje są niezwykle cenne. Tak więc im więcej danych posiada hodowca bydła, producent mleka o wycenie buhaja, którego zamierza użyć w swoim stadzie tym ryzyko błędu jest coraz mniejsze a prawdopodobieństwo „wyprodukowania” bardzo dobrej mlecznicy wzrasta w sposób znaczący.
Przykładem takiej kompleksowej analizy, może być tabela, w której kilka buhajów pokazanych jest w wycenach różnych krajów.
gdzie:
2.-14. parametry na bazie wyceny USA
7. Długowieczność
8. Indeks komórek somatycznych
9. Łatwość wycieleń
10. Indeks opłacalności wyrażony w dolarach baza USA
15. Indeks główny kanadyjski LPI
16. Indeks główny holenderski NVI
17. Indeks główny francuski ISU
18. Indeks główny niemiecki RZG
|